Kroniki Akaszy. Moja pierwsza radiostacja

Kroniki Akaszy. Praktycznik: Moja pierwsza radiostacja

Zanim zaczniesz myśleć o „otwieraniu Kronik”, „wchodzeniu w pole” albo „dostępie do Akaszy”, zatrzymajmy się przy czymś znacznie prostszym. Przy twojej codziennej zdolności odbierania subtelnych informacji. Nie tej filmowej, spektakularnej, z wielką wizją i muzyką w tle. Raczej tej zwyczajnej, która pojawia się między jednym oddechem a drugim. Tej, która sprawia, że wchodzisz do pomieszczenia i od razu czujesz, że przed chwilą była tam kłótnia, choć wszyscy udają, że nic się nie stało. Tej, która mówi ci, że ktoś jest napięty, zanim wypowie pierwsze zdanie. Tej, która ściska ci brzuch przy propozycji, która na papierze wygląda rozsądnie. Tej, która czasem podpowiada „nie”, choć głowa zdążyła już przygotować bardzo logiczne „tak”.

To jest twoja pierwsza radiostacja. Nie musi być doskonała. Nie musi nadawać wyraźnie przez całą dobę. Czasem trzeszczy. Czasem łapie cudze częstotliwości. Czasem miesza intuicję z lękiem, a pamięć z pragnieniem. Ale istnieje. Działa. Przez całe życie odbierała sygnały: z ciała, z relacji, z atmosfery miejsc, z tonu głosu, z milczenia, z powtarzających się sytuacji, ze snów, z drobnych napięć i ulg. Być może nikt cię nie nauczył traktować tych sygnałów poważnie. Być może przeciwnie: uczono cię, żebyś je zagłuszała, tłumaczyła, racjonalizowała albo oddawała komuś innemu do oceny. „Nie przesadzaj”. „Wydaje ci się”. „Jesteś przewrażliwiona”. „Znowu za dużo analizujesz”. „Nie możesz tak po prostu czuć, musisz mieć argument”. W ten sposób wiele kobiet traci zaufanie do pierwszego, cichego rozpoznania, zanim jeszcze zdążą sprawdzić, czy było prawdziwe.

To ćwiczenie nie ma cię przekonać, że każde przeczucie jest prowadzeniem. Nie o to chodzi. Nie będziemy robić z intuicji nowej wyroczni ani z ciała nieomylnego proroka. Chodzi tylko o to, żebyś zobaczyła, że subtelna informacja już pojawia się w twoim życiu. Że nie jesteś odłączona. Że zanim nauczysz się zadawać pytania Kronikom, możesz nauczyć się zauważać własne codzienne sygnały. Zanim zaczniesz szukać wielkiej odpowiedzi, możesz przyjrzeć się małym momentom, w których coś w tobie wiedziało wcześniej niż rozum.

Usiądź spokojnie na trzy minuty. Nie musisz tworzyć specjalnej atmosfery. Jeśli możesz, odłóż telefon ekranem do dołu, oprzyj stopy o podłogę i pozwól ramionom opaść. Nie próbuj medytować idealnie. Nie próbuj natychmiast się wyciszyć. Wystarczy, że zauważysz: jestem tutaj, oddycham, moje ciało siedzi, coś we mnie może przez chwilę nie musieć odpowiadać światu. Jeśli w głowie nadal jest hałas, nie walcz z nim. Radiostacji nie dostraja się przemocą. Czasem wystarczy przestać kręcić wszystkimi pokrętłami naraz.

Przypomnij sobie trzy sytuacje, w których „wiedziałaś”, zanim miałaś dowód. Nie szukaj wielkich mistycznych historii. Zacznij od zwykłych. Może weszłaś do pracy i od razu poczułaś, że ktoś jest zły, choć nikt jeszcze nic nie powiedział. Może poznałaś osobę, która była uprzejma, atrakcyjna i logicznie „w porządku”, ale twoje ciało od początku robiło mały krok w tył. Może dostałaś propozycję współpracy i wszystkie liczby wyglądały dobrze, ale w środku poczułaś ciężar. Może pomyślałaś o kimś po długiej przerwie, a ta osoba odezwała się tego samego dnia. Może miałaś sen, który nie przepowiedział przyszłości dosłownie, ale pokazał ci prawdę o relacji, której na jawie nie chciałaś zobaczyć.

Zapisz te trzy sytuacje bez upiększania. Nie oceniaj ich od razu. Nie pytaj jeszcze, czy to była intuicja, przypadek, lęk, pamięć ciała, wzorzec psychologiczny czy „znak”. Na tym etapie nie potrzebujemy etykiety. Potrzebujemy obserwacji. Zapisz: co się wydarzyło, co poczułam, kiedy to poczułam, co mówiła głowa, co mówiło ciało, co stało się później. Im prostszy zapis, tym lepiej. Twoja wewnętrzna radiostacja nie potrzebuje poezji. Potrzebuje uczciwego notowania sygnałów.

Potem wróć do ciała. Przy każdej z tych sytuacji zapytaj: gdzie to poczułam? W brzuchu, gardle, klatce piersiowej, plecach, skórze, szczęce, dłoniach? Czy ciało się skurczyło, czy rozszerzyło? Czy oddech stał się płytki, czy głębszy? Czy pojawiło się napięcie, ciepło, chłód, drżenie, ciężar, lekkość, wydech? Ciało bardzo często mówi prostszym językiem niż głowa. Głowa potrafi napisać elaborat, żeby wyjaśnić, dlaczego powinnaś coś zrobić. Ciało czasem mówi tylko: ścisk. Albo: ulga. Albo: nie teraz. Albo: tu jest bezpieczniej. Nie musisz jeszcze wiedzieć, co z tym zrobić. Wystarczy, że zaczniesz uczyć się własnego alfabetu.

Zwróć też uwagę, czy informacja była głośna, czy cicha. To ważne, bo wiele osób myli intuicję z intensywnością. Tymczasem prawdziwy sygnał często nie krzyczy. Bywa spokojny, prosty, niemal niepozorny. Czasem pojawia się jako pierwsze zdanie, zanim głowa zacznie negocjować. Czasem jako wydech, zanim pojawią się argumenty. Czasem jako bardzo ciche „nie”, które później próbujesz zagłuszyć, bo przecież nie wypada, bo przecież ktoś się starał, bo przecież to dobra okazja, bo przecież może przesadzasz. Zapisz, jaki był ten sygnał. Czy musiał walczyć o uwagę? Czy został przykryty przez racjonalizację? Czy wrócił później, kiedy już było ciszej?

Na końcu zapisz, co stało się później. Czy sygnał okazał się pomocny? Czy ostrzegł cię przed czymś? Czy pokazał ci napięcie, którego nie chciałaś widzieć? Czy może był pomieszany z lękiem i po czasie zobaczyłaś, że nie mówił o teraźniejszości, tylko o starej ranie? To również jest ważna informacja. Nie robimy tego ćwiczenia po to, żeby udowodnić, że zawsze miałaś rację. Robimy je po to, żeby zacząć rozpoznawać różnicę między różnymi rodzajami wewnętrznego sygnału. Czasem ciało mówi prawdę o sytuacji. Czasem mówi prawdę o twojej historii. Obie prawdy są warte czułej uwagi, ale prowadzą do innych decyzji.

Nie oceniaj siebie. Jeśli przypomnisz sobie sytuację, w której poczułaś coś wyraźnie, a potem to zignorowałaś, nie używaj jej jako dowodu przeciwko sobie. Wtedy byłaś taką osobą, jaką potrafiłaś być w tamtym momencie. Może potrzebowałaś przynależeć bardziej niż sobie zaufać. Może bałaś się czyjegoś rozczarowania. Może nie miałaś jeszcze języka dla swojego „nie”. Może nikt wcześniej nie nauczył cię, że ciało może być źródłem informacji, a nie przeszkodą w byciu rozsądną. To ćwiczenie nie służy temu, by żałować. Służy temu, by odzyskać kontakt.

Możesz wykonać je w takiej prostej formie:

  1. Usiądź spokojnie na trzy minuty i poczuj stopy na podłodze.
  2. Przypomnij sobie trzy sytuacje, w których „wiedziałaś”, zanim miałaś dowód.
  3. Zapisz, co czuło ciało w każdej z tych sytuacji.
  4. Zapisz, czy informacja była głośna, czy cicha.
  5. Zapisz, co stało się później.
  6. Nie oceniaj. Tylko zobacz, że twoja wewnętrzna radiostacja już działa.

Jeśli chcesz, możesz po ćwiczeniu położyć dłoń na sercu albo na brzuchu i powiedzieć do siebie: „zaczynam cię słyszeć”. Bez patosu. Bez wielkiej obietnicy. Tylko jako mały gest powrotu. Twoja intuicja nie musi od razu dostać pełnego zaufania. Po latach zagłuszania czasem najpierw potrzebuje zostać zauważona. Zaufanie nie zawsze zaczyna się od wielkich decyzji. Czasem zaczyna się od tego, że po raz pierwszy zapisujesz: „wiedziałam, tylko nie chciałam wiedzieć”.

Na koniec rozdziału zostaw sobie chwilę na notatki z pola. Nie odpowiadaj szybko, jak w ankiecie. Pozwól, żeby pytania dotknęły miejsc, które chcą się odezwać. Kiedy ostatnio poczułam coś, zanim umiałam to wyjaśnić? Czy ufam temu pierwszemu cichemu sygnałowi, czy natychmiast go zagłuszam? Kto w moim życiu nauczył mnie, że moja intuicja jest mniej ważna niż cudze zdanie? Jak brzmi moje ciało, kiedy mówi „tak”? Jak brzmi moje ciało, kiedy mówi „nie”?

Nie musisz dziś znać wszystkich odpowiedzi. Wystarczy, że zaczynasz rozumieć, iż dostęp do pola nie musi zaczynać się od niezwykłości. Może zacząć się od uczciwego zauważenia, że przez całe życie coś w tobie odbierało sygnały. Czasem nieprecyzyjnie. Czasem przez lęk. Czasem bardzo czysto. Ale odbierało. Twoim zadaniem nie jest od razu stać się mistrzynią odczytu. Twoim zadaniem jest przestać traktować siebie jak osobę całkowicie odłączoną od własnego wiedzenia.

Nie muszę być wybrana. Wystarczy, że jestem obecna.


Książka „Kroniki Akaszy. Codzienny przewodnik intuicji. Jak odzyskać głos, wrócić do siebie i bezpiecznie pracować z własnym polem” dostępna na Amazon.pl

Książka "Kroniki Akaszy. Codzienny przewodnik intuicji. Jak odzyskać głos, wrócić do siebie i bezpiecznie pracować z własnym polem" dostępna na Amazon.pl